RSS
środa, 06 lipca 2011
5.

Czasem mam wrażenie, że wszystko sprzysięga się przeciwko mnie. Tak, jakby ktoś tam u góry postanowił zrobić z mojego życia telenowelę południowo-amerykańską. Codziennie nowy absurd, nonsens, paradoks, które wciąż potrafią mnie zadziwić, chociaż już mi się wydawało, że nie zaskoczy mnie już nic.

Tak ciężko pojąć mi niektóre sprawy, zrozumieć niektórych ludzi i ich tok myślenia. Czasem chciałoby się wykrzyczeć: Stop! Opamiętajcie się! Ale człowiek wie, że nie ma w tej sprawie nic do powiedzenia. Mimo tego postanowiłam walczyć. O swoje. O moje szczęście, moją przyszłość. Szczęście i przyszłość z Nim, w dwójkę. Tyle przetrwałam, to to też przetrwam. Albo zakończy się to happy endem, na który chyba zasługuję, albo rozlaną czarą goryczy i wyczerpaniem się pokładów świętej cierpliwości. Przeżyję. W końcu - kto jak nie ja? Może jednak ktoś czuwa nade mną i pomoże?

 

niedziela, 26 czerwca 2011
4.

Koniec z życiem za pan brat ze złudzeniami i marzeniami. Czas rzucić rękawicę życiu i pomyśleć też o sobie. Nabrać dystansu, stać się silniejszą, dostrzec pewne wady i zalety, przestać się przejmować, otworzyć oczy, uświadomić sobie coś ważnego, nie bronić i nie walczyć na siłę, zacząć jakiś kolejny rozdział życia. W końcu jestem już dorosła.

poniedziałek, 28 marca 2011
3.

Ciężko, kiedy ma się świadomość, jak trudnym do zniesienia jest się dla otoczenia ostatnimi czasy. Ale jest jeszcze trudniej, kiedy nie można uporać się z samym sobą. I koło się zamyka. Nie wiem, czy to ta wiosna, czy matura, czy jeszcze jakiś inny czort. Straszne to jest. I chwilowo nie do przezwyciężenia.

 

Dajcie mi więcej czasu!

18:50, dancingheels
Link Komentarze (1) »
niedziela, 20 marca 2011
2.

On:
http://demotywatory.pl/2858873/MALZENSTWO

Ja:
a czemu mi to wysyłasz?
On:
bo mówiłaś, że zabieram kołdrę.
tak na przyszłość:)
Ja:
na przyszłość ma być też to małżeństwo?:P
On:
czemu nie?

 

A mnie zatkało. I nie wiem, co powiedzieć.

Bo w żartach, i owszem, kłócimy się już o umeblowanie naszego wspólnego domu i ilość dzieci. Ale to tylko żarty.

Z drugiej strony po roku bycia razem niektóre myśli będą uciekać w tym kierunku. Tylko czy naprawdę jesteśmy na to gotowi?

19:05, dancingheels
Link Komentarze (3) »
piątek, 18 marca 2011
1.

Odważyłam się i założyłam. Trzeba zacząć nowy rozdział, uporać się z myślami. Rzucić w świat.

 

Bo przyszedł taki czas, że trzeba stać się samodzielną. Tylko w problem przerodziła się druga część tego słowa: dzielna. Nie jestem dzielna. Chyba nie na tyle, żeby wyprowadzić się z rodzinnego miasta i rzucić się na głęboką wodę w dużo większym mieście. Zasadniczo sama właśnie. I stać się dorosłą. Ale czy dorosłam do dorosłości? Śmiem wątpić.

19:07, dancingheels
Link Komentarze (3) »